Jak nie kochać tego miejsca?

Przez chwilę w Pekinie było strasznie zimno i wietrznie. I co? I skończył się smog, a po trzech dniach wróciło słońce i pogoda, a ja wyciągnęłam z powrotem sandałki. Tak, wiem, że w Polsce śnieg…

W naszym wynajętym przez trzy osoby mieszkanku stale mieszka 5-6 osób, plus ciągle ktoś przychodzi i… uwielbiam to. Absolutnie uwielbiam towarzystwo , w które tu się wkręciłam. Pozytywne, otwarte, ciekawe, i z całego świata. A mieszkanie się zrobiło do tego stopnia otwarte, że jak będę dorabiała klucze mam dorobić co najmniej 5.

Przy ostatnim większym posiedzeniu skończyło się na tańcach na łóżku, po którym przeniosłyśmy się (tak, był babski wieczór) na noc filmową, która się skończyła koło 4. Zalety pracy na popołudnia! :)

I mamy też u nas zupełnie niespotykane absurdy. Przykład? Ciro (współlokator Włoch) zrobił spaghetti. Dla wszystkich oczywiście, jakżeby inaczej? Pośpieszam Niki (współlokatorka Brazylijka), żeby jadła, bo ostygnie. Odpowiedź? „Niee, poczekam na widelec”. Tak, w naszym międzynarodowym domku dorobiliśmy się wielu pałeczek, ale widelce posiadamy… dwa!